bieganie to…

woman-running   Bieganie to… dokończ zdanie 😉 Do tej pory jakoś nie potrafiłam się do tej dyscypliny przekonać. Z pewną dozą zdziwienia (i podziwu) spoglądałam na ludzi, którzy z biegania czerpali przyjemność. Czy to deszcz, śnieg czy słońce codziennie przemierzali swoje kilometry. Nie za bardzo pasował mi ich styl- biegać szybko, biegać długo, biegać daleko. Aż pewnego dnia trafiłam na fajny artykuł dla początkujących biegaczy. Potem posypały się rozmowy z innymi biegaczami. I tak narodził się pomysł wbicia w odpowiednie strój i przekonania się czy prawdą jest, że ja też mogę.  Nauczyłam się, że biegać należy powoli. Zaczynać od marszu, potem przechodzić w trucht. Padło słowo- interwały, czyli zmiana poziomu ciśnienia i tempa- marsz, bieg, marsz, bieg. W internecie mnóstwo na ten temat piszą więc nie muszę tutaj wdawać się w szczegóły. Aktualnie jestem już na etapie 5 min biegu x 1 minuta marszu. Powtórzeń: 5 lub 6, w zależności od dnia. Po Majówce (jak przeżyję :-p) to pewnie będzie już 10 min biegu x 1 min marszu 😉 Biegam co drugi dzień, niedaleko mam fajne trasy więc za każdym razem mogę sobie wybierać inną. Nic tak nie ładuje baterii jak podwyższony poziom endorfin. Lubię ten moment kiedy wychodzę „na trasę”. Jestem sama z własnymi myślami, mogę się uśmiechać, mogę być zła, nikt mi nie mówi jak mam wyglądać, co mówić, nikt niczego nie żąda. A na widok tych maratończyków, którzy na początku z lekką pogardą patrzyli na moje trucht-sapanie- marsz- trucht- sapanie- marsz, nie spuszczam już głowy starając się wybrać trasę daleko od nich 😉 Teraz dumnie podnoszę głowę ciesząc się z każdego dodatkowego kilometra. Przecież tamci też kiedyś zaczynali 😉

Bieganie to fajna alternatywa dla chodzenia po górach, gdy się ich nie ma co dzień czy dla aerobicu bo zamiast dopasowywać się do tempa innych kobiet sama decyduje o szybkości biegu i przystankach. Można biegać z kimś lub samemu. Do biegania naprawę nie trzeba dużo- jakiś dres, wygodne buty i chęć.

Niedawno natrafiłam na fajny portal. Można sobie w nim założyć dzienniczek biegacza i rejestrować przebiegane kilometry, podpatrzeć czyjś plan treningowy lub ułożyć swój własny albo po prostu poczuć jak wielką społecznością są biegacze (i nie tylko bo portal nie ogranicza się jedynie do biegania, można tam znaleźć również inne aktywności):     http://run-log.com/

Czyli co- wkładamy adidaski i do zobaczenia na trasie? 😉

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii obserwatorka, tropicielka szlaków, Wszystkie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „bieganie to…

  1. Taita pisze:

    Oto Polska właśnie – patrzenie z wyższością na początkujących biegaczy. A przecież najważniejsze jest to, że ktoś postanowił zadbać o zdrowie i zaczął się ruszać. No cóż, nie pamięta wół, jak cielęciem był. Tak wypadałoby podsumować postawę wspomnianych osób.

    Ja korzystam z endomondo.com, nie z run-loga.

  2. veritasanta pisze:

    Nie generalizowałabym aż tak bardzo, że tylko w Polsce patrzy się z wyższością na początkujących biegaczy. Nie ma w tym przypadku znaczenia narodowość tylko osobowość 🙂 Jest też sporo ludzi, którzy dzielą się doświadczeniem, radami i wskazówkami.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Gusiook pisze:

    I jak tam, dalej biegasz? 🙂 Ja już przerzuciłam się na rower :)) Muszę mieć jednak zmiany…

  4. Skadi pisze:

    Coś tu się cicho zrobiło… 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s