Veritka za kierownicą

źródło: planeta.fm

Pierwszy raz od zdania egzaminu na prawo jazdy (tj. od marca br.) usiadłam za kierownicą autka. I nie mógł to być mały kursik po okolicznych uliczkach czy wprawki na parkingu przed marketem. Nie, ja musiałam się wybrać rodzinnie do Legnicy. No OK, nie jest to jakaś przesadnie długa trasa ale swoje 71.5 km ma 🙂 Aby było atrakcyjniej to pojechałam przez Środę Śląską a nie grzecznie autostradą (a w ogóle to autostradą jest dalej). Droga prawie cały czas główna, ładnie zrobiona, bez większych dziur i wymuszonych postojów. Jak na chrzest bojowy wystarczyło 🙂 Jechało się fajnie, choć widziałam, że parę rzeczy trzeba poprawić (w mojej jeździe, nie tylko w drogach). W ogóle odnoszę wrażenie, że na tych kursach na prawko uczą jak zdać egzamin, takiej trochę jazdy pod dyktando. Dopiero po odebraniu plastiku wpadasz w tryby ruchu wiejsko- miejskiego. Jedynym ratunkiem są dodatkowe jazdy z kimś innym niż instruktor i oczywiście innym autem. Bo potem mogą się pojawić problemy z przyzwyczajeniem do nowego pojazdu.       A wiedzę, jaką się nabyło w czasie nauki na kursie można w pewnym stopniu schować między kartki kodeksu drogowego. Moja pierwsza jazda = totalna zmiana światopoglądu. Na szczęście nie jest ze mną tak źle i bakcyla kierowcy złapałam. Udało mi się też parę razy zaparkować pod moim domem, a wierzcie mi to nie lada sztuka. Najpierw trzeba zlokalizować wolną przestrzeń, następnie wywalczyć prawo do upatrzonego miejsca (droga jednokierunkowa) i wreszcie wcisnąć autko między stojące pod różnym kątem i w różnych konfiguracjach samochody. Aż dziw, że straż miejska nie zagląda na moją ulicę, bo żniwo by miała niezłe. Codziennie!

Jak na pierwszą dłuższą trasę uważam, że spisałam się całkiem znośnie. Co prawda już podczas powrotu z Legnicy na jednym ze skrzyżowań zgasło mi autko i mimo usilnych zabiegów oraz pouczeń mojego Taty (dodam, że to straszny nerwus i choleryk!) za nic nie chciało odpalić. Ale ku mojemu ogromnemu zdziwieniu nikt nie trąbił na mnie, nie wygrażał ani nie pośpieszał. Stojący za mną kierowcy czekali spokojnie, aż uporam się z zapłonem. Po nieskończenie długiej chwili (tj. ok 2 min- zmieściłam się w jednym cyklu zielonego światła) cholerstwo w końcu odpaliło i ruszyłam dalej. Cała w nerwach i zła na cały świat i pół okolicy.                                                                                                                         A potem za Środą Śląską byłam o włos od zderzenia. Jakiś idiota, któremu znudziło się czekanie w korku lub ewidentnie cierpiał na potrzebę nadmiaru adrenaliny zaczął wyprzedzać „na trzeciego”. Byłam pewna, że zdąży się schować ale nie miał szans, nikt go nie był w stanie wpuścić. Gdyby nie asfaltowe pobocze, na które w ostatniej chwili zjechałam oraz brak innych aut za mną, uderzyłby we mnie z ogromną siłą. Facet gnał ponad setkę! I na kilku setkach chyba też :-/ Skończyło się na sporym strachu, trzęsących się rękach i zatrzymaniu awaryjnym. Musiałam sporą chwilę odczekać zanim ponownie włączyłam się do ruchu. Niektórzy jeżdżą kompletnie bez wyobraźni. Nie liczą się z innymi na drodze, wyprzedzają nie przewidując konsekwencji, myślenie zostawili chyba przed uruchomieniem silnika. I jak taki początkujący żuczek ma się nie obawiać poruszania po drogach? Chyba trzeba nauczyć się rozpychać łokciami i takiego cwaniactwa samochodowego… Albo jeździć bezpiecznie i ładnie się uśmiechać do znerwicowanych, przesyconych testosteronem kierowców 🙂 Bo życie takie piękne jest…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii kobieta za kierownicą, obserwatorka, podróżniczka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Veritka za kierownicą

  1. Amisha pisze:

    Gratuluję podróży i życzę Ci zawsze szerokiej, bezpiecznej i przyjemnej drogi :). Jak najmniej głupkowatych kierowców na trasach i uśmiechu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s