pierwsze symptomy wiosny

W poszukiwaniu wiosny razem z  resztą „Czarnych” wybrałam się pod Poznań.                     A konkretnie do Rezerwatu „Śnieżycowy Jar” koło Starczanowa. W niedzielę odbył się tam rajd nordic walking, po naszemu zwany „kijkingiem”. Pogoda zapowiadała się idealnie, nocleg u R. zapewniony w Poznaniu więc nie mogło nas tam zabraknąć.                                     Ale najpierw czekała mnie w sobotę rano trzygodzinna podróż polskimi kolejami w towarzystwie dwóch wagonów kibiców Piasta Gliwic oraz tabunu opancerzonych policjantów (w tym dwóch w moim przedziale!). Parę razy przez głowę przeszła mi myśl, że należałoby odczepić wagony z kibicami i nie wiem, zostawić w szczerym polu?! Może spacerek wywietrzyłby im z głów głupie pomysły, jak skakanie grupowe w celu rozbujania pociągu albo rzucanie petardami w przypadkowych ludzi na peronach. Co z tego, że celowali w policjantów? A zresztą- policjant też człowiek! Współczuję im takich atrakcji weekendowych. Zachowanie „kibiców” nie wpłynęło na moją pozytywną ocenę tego środowiska. Jak czuć się swobodnie i bezpiecznie w ich towarzystwie?

Po przyjeździe do Poznania, zgarnięciu po drodze Kate i K., rozlokowaniu się u R. w mieszkanku i obiadku ruszyłyśmy w miasto. Chciałyśmy trochę rozruszać nogi, a ja przy okazji zobaczyć kawałek Poznania. Nie znam w ogóle tego miasta więc oglądanie go było dla mnie nie lada atrakcją. Dziewczyny zabrały mnie do największego parku poznańskiego- Cytadeli. Zajmuje on ok. 93 ha powierzchni i jest idealnym miejscem na spacer, spotkanie z przyjaciółmi, pierwszą randkę czy popołudnie z rodzinką.

Wikipedia.pl

Znany jest również z największej na świecie plenerowej realizacji projektu Magdaleny Abakanowicz „NIEROZPOZNAWALNI”. Jest to 112 żeliwnych rzeźb (mierzą po 2 m i ważą średnio 280 kg). Mają prowokować ludzi do różnych refleksji na temat ich interpretacji: ludzie pozbawieni własnego ja, bez głów i wnętrza, zapomniani przez wszystkich, puści i samotni w tłumie. Odczytanie przesłania pozostawiam każdemu indywidualnie.                   Wieczorem poszłyśmy oczywiście eksplorować bujne życie Poznaniaków w centralnym punkcie miasta, tj. Starym Rynku. Miejsce to tętni życiem- zarówno w dzień, jak w nocy. Pod tym względem podobnie jak we Wrocławiu o każdej porze można wpaść do jakiejś knajpki napić się kawy czy piwa. Niestety, ze względu na dosyć późną godzinę nie miałam możliwości zobaczyć na własne oczy symbolu miasta- poznańskich koziołków. Za to zjadłam pyszną mrożoną czekoladę (duuużą!!! – w nawiązaniu do warszawskiej tragedii) w klimatycznej knajpce o nazwie „Atmosfera”. Polecam przede wszystkim lody- nie tylko mają fantazyjne nazwy (np. „Aniołek na chmurce”) ale smakują wyśmienicie. I ceny są też przyzwoite.

Kolejny dzień rozpoczął się szybkim prysznicem, pysznym śniadankiem i już byłyśmy gotowe na rajd. W sumie jedynie teoretycznie, bo tylko R. miała pojęcie o nordic walking. Pozostałe trzy wiedziały tylko tyle, że coś takiego istnieje i polega na machaniu kijkami. Grup miało być pięć- wg stopnia zaawansowania. Piątą stanowiły osoby bez kijków, które wybrały się jedynie na spacer do Rezerwatu, pierwszą ludzie z największym doświadczeniem i bardzo dobrą kondycją. R. po powrocie z zapisów (myślałyśmy o grupie trzeciej albo czwartej- co będziemy się spinać :-p) poinformowała nas, że ze względów logistycznych musi iść w grupie 1. Mogłyśmy jej towarzyszyć lub doczepić się do innej grupy. Wiadomo, że „jedna za wszystkie- wszystkie za jedną” i tak po 3-minutowym szkoleniu instruktażowym jak posługiwać się kijkami, by nie zabić innych oraz siebie, a przyjemność z tego jakąś mieć, stałyśmy się członkiniami „Wyczynowców”! Na szczęście „zabezpieczałyśmy tyły” więc nikt nie podglądał naszych pierwszych prób w uskutecznianiu nordic walking. Przyznam, że nie było tak źle,  dawałyśmy radę. Technika chodzenia nie jest jakoś bardzo skomplikowana- trzeba jedynie pamiętać o kilku podstawowych sprawach i spacery mogą sprawiać przyjemność. A przede wszystkim są skuteczne- nieźle działa na mięśnie rąk i przy tym lepiej się człowiek dotlenia niż przy standardowym aerobicu. Raczej nie stanę się fanką nordic walking ale przekonam się do kijków podczas górskich wypraw. Świetnie odciążają kolana!                                                                                      Głównym celem naszego rajdu była śnieżyca wiosenna, kwiat będący ewenementem na terenach nizinnych, w Polsce występujący głównie w Sudetach, Karpatach oraz Bieszczadach-  na wysokości 530-1180 m n.p.m. Poza terenami górskimi występuje rzadko, w tym właśnie pod Poznaniem, gdzie w roku 1975 na obszarze 2,89 ha, dla ochrony jednego z nielicznych w Wielkopolsce (i w ogóle na niżu polskim) stanowiska śnieżycy wiosennej powstał „Śnieżycowy Jar”. W wyniku ekspansji śnieżycy jego powierzchnia uległa powiększeniu i obecnie wynosi 9,27 ha, a otulina 8,84 ha. Najprawdopodobniej kwiaty zostały posadzone na tym terenie ręką ludzką w końcu         XIX wieku. Z wyglądu bardzo przypomina nasze przebiśniegi (śnieżyczka przebiśnieg) ale po bliższym przyjrzeniu się widać różnice w kształcie kielicha i jego kolorze. Po przejściu trasy ok. 5 km czekał na nas posiłek regeneracyjny w postaci pysznej zupki oraz pogawędka z przewodnikami. W drodze powrotnej R. zawiozła nas do Puszczy Zielonki, gdzie zrobiłyśmy sobie jeszcze jeden, tym razem dłuższy, rajd z kijkami.  Bardzo fajne miejsce na kontakt z naturą- cisza, spokój, las, jeziorko. Cud natury 🙂 Po powrocie już tylko szybki prysznic, obiadek i pora była na pociąg. Na dworcu rozjechałyśmy się w różne strony Polski z planami kolejnego wypadu.

A na koniec krótki instruktaż obsługi kijków nordic walking- źródło: zimnik.com.pl/nordic_walking.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii obserwatorka, podróżniczka, tropicielka szlaków, Wszystkie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „pierwsze symptomy wiosny

  1. Lady eM pisze:

    Kijking… Haha, super nazwa 😀

  2. Amisha pisze:

    Świetny wpis Kobieca Torebko (jejjj, wolałabym używać Twego nicku, imienia0! Ja na kije to pewnie się zdecyduję, jak będę laski potrzebowała, ale wierzę w ich moc i pasję do nich. Poznań – była 100 lat temu na dworcu PKP.. i tyle. Ale wierzę, że i ja tam dotrę. Jesteś z Wrocławia? Bo tam byłam już nie tylko na dworcu PKP. Podobało mi się bardzo.

    • veritasanta pisze:

      Tak, jestem dumną reprezentantką stolicy Dolnego Śląska. Teraz dworzec mamy w remoncie więc szaleństwo istne z orientacją ale reszta miasta nadal cudna 🙂 A kijki zdecydowanie polecam- fajną sprawa na spacery, nawet z rodzinką.
      Co do „imienia”- mów mi Verita 😉

  3. Nika pisze:

    Czyli spędziłaś czas tak jak lubię:) Poznań jest pięknym miastem, klimatycznym, więc „zazdraszczam” wieczoru na Rynku Starym.Ale jeszcze bardziej „kijkowania” w cudnych okolicznościach przyrody:)Ech góry…kocham miłością wielką, a mogę podziwiać tylko na cudzych zdjęciach.A kwiatuszki śnieżycy przypominają mi kształt dzwonków konwalii. Są przesłodkie:)

    • veritasanta pisze:

      Też tak lubię spędzać czas- aktywnie, poza domem 🙂 Poznań przypadł mi do gustu. Wierna nadal jestem jednak „moim” miastom.
      A dlaczego nie możesz podziwiać gór osobiście? Za daleko czy zakaz zdrowotny?
      Pozdrawiam serdecznie

      p.s. na konwalię mam uczulenie więc … fuj! 😉

      • Nika pisze:

        Góry z dala, bo za daleko:) A czasu nie ma na podróże.:( ps. a ja konwalie uwielbiam…i uczulenia nie mam:)

        • veritasanta pisze:

          Coś Ty, nie ma za daleko 🙂 Często jest tak, że jak ma się coś pod nosem to tego się nie docenia. I stąd górale jeżdżą nad morze a mieszkańcy Pomorza spędzają urlopy w górskiej scenerii. Ja bym chyba nie mogła żyć bez podróżowania.Nawet takiego w najlbiższej okolicy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s