w promieniach słonecznych

Zaparzyłam sobie herbatkę i usiadłam do laptopa. Ustawiłam go na stole, przy otwartych drzwiach balkonowych. Słońce popołudniowe grzeje mocno w mój prawy bok. Słychać śpiew ptaków. Jak się tak siedzi w tej sielskiej ciszy aż trudno uwierzyć, że mieszkam w centrum dużego miasta.  Wiosnę czuć w powietrzu.                                                                                        Miałam pisać o nowej fascynacji książkowej, biografii Stiega Larssona ale zebrało mi się na refleksje więc ten pisarz i dziennikarz musi poczekać. Zauważyłam, że blog stał się raczej recenzjami książek, poprzetykanymi relacjami z wyjazdów a zabrakło mojej codzienności, nie-zwyczajności. Miniony rok był trudny, na każdej płaszczyźnie życia. Nowy rok zaczął się średnio dobrze, chwilami nawet bardzo ciężko. Musiałam podjąć pewne decyzje- skoczyć na główkę czy nadal balansować na krawędzi równoważni. Wybrałam tą pierwszą opcję. Przyszła pora na zmiany. Niezależnie od ich rezultatu nie mogłam złożyć broni i tak po prostu poddać się bez walki.

sukcespisanyszminka.pl

W kwestiach zawodowych zrezygnowałam z fajnej, dobrze płatnej ale nieregularnej pracy na rzecz pół etatu i… własnej działalności gospodarczej. Z dniem 1 lutego stałam się przedsiębiorcą 🙂 Bizneswoman ze mnie żadna ale nabieram coraz większej śmiałości w relacjach z potencjalnymi współpracownikami. Trochę trwało zdobycie wszelkich uprawnień, pozwoleń i podpisanie umów ale od zeszłego miesiąca mamy swoje biuro i zaczynamy hulać. Praca na etacie jest mi nadal potrzebna- stanowi pewne zabezpieczenie finansowe. No i nie muszę płacić całej składki ZUS ;p Zakładając własną firmę musiałam przejść przez całą biurokrację- także jakby miał ktoś w tej materii jakieś pytania zapraszam 😉

Weekendy staram się spędzać poza domem. Nie zawsze mogą to być wyjazdy ale spotykam się ze znajomymi, łażę po mieście, obserwuję, poznaję nowe miejsca i staram się aktywnie wypełniać czas. W zeszłym tygodniu byłam w Stolicy. Miałyśmy tam spotkanie „Panda Travel”- cztery dziewczyny z czterech różnych miast, które połączyła pasja do gór. Pogoda niestety nie dopisała- w sobotę padał deszcz i było strasznie zimo, w niedzielę padał  śnieg i było strasznie zimno. Ale nie powstrzymało nas to od zwiedzania. Widziałyśmy wszystkie „ważne miejsca” oraz kilka nadprogramowych. Wieczór spędziłyśmy w dwóch pubach, z czego jeden, przy pl. Zamkowym, ujął nas różnorodnością gatunków pewnego trunku.

lukaszekr.digart.pl

W niedzielę byłyśmy m.in. w Łazienkach Królewskich i pewnie ze względu na pogodę oraz porę roku nie wywarły na nas dobrego wrażenia. Przykro też było patrzeć na odrapany Pałac na Wodzie i rzeźby w Teatrze. Postanowiłyśmy jednak dać szansę Łazienkom i odwiedzić je przy sprzyjającej pogodzie. Zauroczyły nas oswojone wiewiórki. A zwłaszcza jedna, która nie bojąc się pawi śmiało poczynała sobie z ich ogonami- skakała po nich i podgryzała. Sprytna i zwinna nie dawała się złapać ptakom. Czegoś takiego nie widziałam dotąd. Wiewiórka- wojowniczka. Albo wiewiórek- wojowniczek. W drodze powrotnej zziębnięte wstąpiłyśmy do restauracji na gorącą czekoladę. Wystrój- czysty PRL. Ceny współczesne. Gorąca czekolada- z proszku i wielkości filiżanki, z czego połowę naczynia stanowiła bita śmietana. Chyba miałyśmy inne wyobrażenia i przyzwyczajenia, bo widok ten przyprawił nas o chichot i lekką zgrozę. No, ale podróże, jak wiadomo powszechnie, kształcą. Miałyśmy też okazje przechodzić obok dwóch restauracji Magdy Gessler- z zewnątrz średnio przyciągający. Zwłaszcza „Słodki słony”- nad drzwiami miał bożonarodzeniowe gałązki z bombkami. W lutym???? No, ale ja się nie znam na dekoracji i wystroju. Może tak jest modnie? Stadion widziałam z daleka. Robi wrażenie całkiem pozytywne. Santiago Bernabeu to może nie jest ale na pocztówkach wyglądać będzie fajnie i wstydu nie ma. Z Warszawy wyjechałyśmy z kolejnymi planami wyjazdów i obietnicą, że wizytę w stolicy trzeba powtórzyć.                                                                                                   Do Wawy i z powrotem jechałam Polskim busem. Dzięki Gusiooku za namiary 🙂 Co prawda rezerwowałam bilety dosyć późno ale i tak wyszły taniej niż koleją. I co najważniejsze- wygodniej i szybciej. Relacji zdawać nie będę a wyżej wymienionej interesujące informację przekażę przy najbliższej okazji.

A w piątek zdałam egzamin na prawo jazdy i dołączyłam do grona kierowców 🙂 Przynajmniej w teorii bo praktycznie dołączę jak kupię autko. Na razie muszę czekać z niecierpliwością dwa tygodnie na odbiór „plastiku” a potem mogę śmigać. Po ostatnim oblanym egzaminie usłyszałam, że najwięcej osób zdaje w piątki. Dlaczego nie wiem- może egzaminatorzy wyczerpali przez cztery dni limit oblanych egzaminów i są bardziej przychylni. Dlatego też zapisując się na koniec stycznia wybrałam pierwszy wolny termin piątkowy- 02 marca (pierwszy w ogóle wolnym terminem był 01 marca więc aż tak bardzo się nie poświęciłam). Zapisałam się na cztery dodatkowe jazdy przed egzaminem i zapomniałam o wszystkim na cały miesiąc. Po powrocie z Warszawy trzeba było się zebrać w sobie i przypomnieć zasady ruchu drogowego. Od rana byłam strasznie zdenerwowana. Jak podpisywałam się na karcie egzaminu ręce drżały mi trochę. Ale zmusiłam się do spokoju, bo tylko w ten sposób miałam szansę na udowodnienie, że dobry ze mnie materiał na kierowcę. Pierwsze zadanie- sygnał dźwiękowy i światła mijania- pikuś! Drugie zadanie- jazda po łuku. Za pierwszym razem jadąc do tyłu trochę za szybko odkręciłam kierownicę i w obawie, że przekroczę linię zatrzymałam auto. Egzaminator ustawił mi auto ponownie w „kopercie” i tym razem wykonałam manewr prawidłowo. Trzecie zadanie- górka- no problem. Trzy zero dla mnie.

demotywatory.pl

Jedziemy na miasto. Jazda trwała 35 min więc ani za krótko ani za długo. Trasa całkiem fajna, żadne tam ciasne zaułki i newralgiczne punkty. Parkowanie równoległe tyłem, mnóstwo zawróceń i wyjazdów z podporządkowanej i moje ulubione- zawracanie z wykorzystaniem biegu wstecznego. A przede wszystkim- w porządku egzaminator. W szoku byłam jeszcze długo po tym, jak oddał mi arkusz egzaminu z wynikiem- POZYTYWNY. Dopiero patrząc na papier zrozumiałam jego dziwną minę kiedy stwierdziłam, że „piątki są szczęśliwe” (broniłam mgr też w piątek ;-p). Pan egzaminator na nazwisko ma- PIĄTEK! Jak się przedstawiał to go oczywiście nie słuchałam więc nie wiedziałam jak się nazywał. Najważniejsze jednak, że mi się udało i teraz mogę śmiało śmigać po polskich, i nie tylko, drogach i siać zamęt. Wieści z frontu na tyle. Może tym razem będę częściej uprawiała grafomanię z cyklu: „moje życiowe refleksje”. Już możecie sobie współczuć 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii obserwatorka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „w promieniach słonecznych

  1. Nika pisze:

    Już się cieszę na te „grafomańskie” refleksji.A propos pomyślnych piątków.Wszak „piątek weekendu początek”, nie dziwota, że egzeminatorzy pozytywnie nastawieni:) Gratuluję, i firmy i zdania egzaminu na prawo jazdy:)

    • veritasanta pisze:

      Dziękuję bardzo 😉 Mam nadzieję, że jedno i drugie przyniesie mi sporo satysfakcji.
      Teraz też zaczynam wierzyć, że piątek to dobry dzień na zdany egzamin i wszystkich o tym informują. Takie informacje trzeba szerzyć 🙂
      Pozdrawiam cieplutko

  2. Taita pisze:

    W piątki egzaminatorzy są chyba bardziej ludzcy 🙂 Gratuluję zdanego egzaminu i życzę szerokiej drogi! 🙂

    Ja akurat bardzo cieszę się ze zmian i jestem jak najbardziej za „osobistymi i życiowymi” wpisami, bo blog ostatnio faktycznie przeistoczył się w książkowy. Prawdę powiedziawszy brakowało mi Twojego dawnego bloga, gdzie zdecydowanie więcej przestrzeni zajmowały notki poświęcone Tobie, a nie książkom.

    Fajnie wiedzieć, co u Ciebie się dzieje, bo jakiś czas temu zniknęłaś z sieci i blogów, więc kontakt nieco się urwał.

    • veritasanta pisze:

      Bardzo dziękuję za ciepłe słowa 🙂 Nie sądziłam, że komuś robi różnice czy wywnętrzam się tu na sprawy osobiste czy książkowe. Dobrze wiedzieć, że chociaż Ty będziesz to czytać 😉

      Rzeczywiście mniej miałam czasu i chyba weny na pisanie bardziej „prawdziwe”. I pewnie stąd to ochłodzenie w kontaktach. Co prawda u Ciebie bywam bez zostawiania komentarzy ale czytanie nie zawsze wystarczy, prawda? Obiecuję poprawę, bo są znajomości, których nie można stracić 🙂
      Pozdrawiam

  3. Taita pisze:

    Mnie robi różnicę, bo po prostu przywiązuję wagę do tematyki bloga. Są tematy, o których czytam chętniej, są też takie, które mnie mało interesują. Całkiem to naturalne, tak mi się przynajmniej wydaje.

    Nie musisz obiecywać poprawy, bo głupio robić coś na siłę i komentować tylko po to, by zrobić komuś przyjemność 🙂

    Fajnie, jak autor bloga daje się choć trochę poznać od prywatnej strony.

    Trzymaj się ciepło 🙂

    • veritasanta pisze:

      Obietnica napisana znaczy więcej niż obiecanie sobie. Przynajmniej dla mnie. Więc to nie chodzi o to, że będę na siłę komentowała a jedynie postaram się pisać nie tylko o książkach 🙂

      Pozdrawiam serdecznie

  4. Nivejka pisze:

    Usiłowałam sobie przypomnieć w jaki dzień tygodnia zdawałam egzamin na prawo jazdy… Niestety – pustka. Pewnie był to piątek skoro zdałam;)

  5. kot w butach pisze:

    Gratuluję i prawo jazdy i decyzji o karierze na własną rękę! Odnośnie tematyki bloga, to chyba jest czasem tak, że mamy „fazę”na jakąś tematykę i na niej się skupiamy. Ja zwykle mało piszę o mnie gdzie nie dzieje się dobrze, staram się nie pisać źle, to ma być radosny „blogasek”.
    A co teraz czeka na Ciebie do czytania?

    • veritasanta pisze:

      Dziękuję bardzo 🙂 Piszę wtedy, gdy mam o czym. Jeżeli w moim życiu nie dzieje się nic wartego wzmianki wolę pisać o książkach. Poza tym ich opis moimi oczami świadczy również o postrzeganiu świata przez mnie. Zresztą, wiesz chyba o co mi chodzi. Sama dosyć często skupiasz się na literaturze 🙂
      A przede mną dwie powieści nowego (dla mnie) szwedzkiego pisarza- Leif’a GW Perssona. Zapowiada się nieźle 🙂
      Buziaki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s