Jesioniki- Pradziad (1492 m npm)

Moje życie to również podróże, zwłaszcza n.p.m. 🙂 Dlatego też, nie mogło wypraw górskich zabraknąć w zeszłym roku. W dniach 15-16.10.2011 r. wybrałam się z Komisją Turystyki Górskiej z Wrocławia w czeskie Sudety Wschodnie. Jubileuszowa wyprawa z cyklu „Zdobywamy Koronę Sudetów” za cel obrała sobie Jesioniki (Jeseníky) z najwyższym szczytem- Pradziadem (Praděd- 1492 m. n.p.m.). Był to również pierwszy wypad trzonu założycielskiego ekipy pod nazwą Panda Travel (wymyślona pod wpływem złocistego czeskiego, więc wiadomo… :p).

Tu byłam...

W sobotni blady poranek dotarłam na Dworzec PKP, by odebrać dziewczyny a następnie udałyśmy się na miejsce zbiórki. Oczom ukazała się spoooora grupa z… walizkami! No OK, część z nich miała również plecaki ale część pakowała do luku bagażowego torby na kółkach. Byli to stali uczestnicy wyjazdów z KTG, którzy wiedzieli, że jedzenie i picie na jeden dzień pakuje się do małego plecaczka, a reszta bagaży jedzie wygodnie autokarem na miejsce noclegowe. Nam nie zostało nic innego niż podzielić nasz bagaż na dwie części i jedną zostawić na siedzeniach 🙂

pierwszy postój

Autokar wysadził wesołą gromadkę w Karlovie pod Pradědem, stąd rozpoczynała się nasza  18 km trasa (ja tam twierdzę, że wyszło więcej). Zgodnie z postanowieniem zajęłyśmy strategiczną pozycję na przedzie grupy (żeby stopniowo móc zwalniać i nie musieć się wlec za resztą od początku :p). Humory dopisują, choć czasem dopada myśl, czy kondycyjnie się podoła. Ale początek jest łatwy…

na pamiątkę tych, którzy pożegnali się z życiem

Velká Kotlina- pierwszy, grupowy postój. Jeden z najbardziej znanych rezerwatów w Czechach, o świetnej akustyce. Tworzą je strome skaliska, ze spływającymi po nich licznymi wodospadami. Znajduje się około 300 gatunków unikatowych roślin (m.in. rośliny tundry). Można się po niej poruszać jedynie po oznakowanych szlakach.

Velka Kotlina- jesień w górach

Droga staje się coraz bardziej stroma i męcząca. Oddech przyśpiesza, z trudem łapie się powietrza i uspokaja przyśpieszone tętno. W głowie rodzi się myśl- kurczę, nie dojdę, będzie wstyd. Ale ciągle znajduję siły, by krok za krokiem dojść do kolejnego zakrętu, kolejnego wzgórza. Przystanek, odliczanie do dziesięciu, łyk wody (zmrożonej), chwila pogawędki i ruszamy dalej…

w górach nawet oddycha się inaczej

Powietrze robi się coraz zimniejsze a krajobraz powoli się przeobraża. Z wiosennego w prawdziwie zimowy. Wyciągamy z plecaczków czapki i rękawiczki, rozbawione nagłą zmianą pory roku.

PS nie zrobiły tego lepiej

Wielu z uczestników wyposażonych jest w genialny wynalazek, jakim są kijki trekkingowe (nie mylić z nordic walking). Jednakże z żalem muszę przyznać, że nie wszyscy potrafią ich używać. Z obserwacji tych posiadaczy można wyróżnić kilka styli posługiwania się kijkami, m.in. „na plotkarę”, „potrzebuję przestrzeni”, „na starowinkę”, „mam kijki i się chwalę” itp. Niestety, nie da się tego opisać. Style te trzeba osobiście ZOBACZYĆ! Niesamowitą frajdę sprawiał marsz za jednym panem, dla którego kijki były przedłużeniem ciała. Dobrze wiedział kiedy i jak ich używać. A przede wszystkim- nie stanowił zagrożenia dla innych. Postanowienie- zaopatrzyć się w kijki i przed kolejną wyprawą nauczyć się z nich korzystać.

z jednej strony- wiosna, z drugiej- zima

Wielką radochę sprawia nam podziwianie zmieniającego się krajobrazu. Czeska strona Sudetów była mi obca do tej pory. Z wyjątkiem Izerów nie miałam możliwości (a może i chęci?) eksplorowania gór po stronie naszych południowych sąsiadów. Skalne miasta się nie liczą 🙂 A wielka szkoda, bo rzut beretem od granicy znajdują się zielone tereny z niesamowicie pięknymi panoramami. Szlaki są przeważnie łagodne a pod wiele szczytów podjeżdżają kursowe autobusy. A klimat w niczym nie ustępuje takim na przykład Alpom!

Z prawej strony doskonały widok na kulminację Vysokiej Holi. Dla chętnych- możliwość zdobycia. Na szczycie znajduje się sporych rozmiarów betonowa wiata- pozostałość po budowanym tu w okresie II Wojny Światowej polowym lotnisku. Można również natknąć się na kamień graniczny z 1681 r. Dwaj, niemi świadkowie wydarzeń z różnych czasów.

Vysoká hole

W dole widoczna zza drzew chyba chata turystyczna Švýcárna. Widząc z oddali coraz bliższy szczyt Pradziada zrezygnowałyśmy z odpoczynku w tym miejscu. Po drodze czekała nas ciekawa niespodzianka- grupa niemieckiej młodzieży ubranej dość niekonwencjonalnie- kombinezony narciarskie, kaski, gogle (bez sprzętu narciarskiego), z krótkimi spodenkami w stylu hawajskim nałożonymi… na spodnie! Z butelkami piwa w łapkach! Chyba im się coś pomyliło. Albo my z głodu zaczęłyśmy mieć omamy wzrokowe.

Švýcárna oraz Ovčárna

W dole na pewno Švýcárna oraz Ovčárna, gdzie znajduje się przystanek autobusowy. Kiedyś w tym miejscu była bacówka, która później spłonęła. Na jej miejscu powstał nowoczesny hotel z restauracją. Dosyć różni się to od naszego doświadczenia. W polskich górach w większości przeważają schroniska. W Czechach (a przynajmniej w Jesenikach) pełno jest restauracji (m.in. na samym Pradziadzie!) na szczytach, a funkcję schronisk pełnią hotele oraz chatki turystyczne. Co kraj to obyczaj!

Švýcárna oraz Ovčárna- i nie widoczny asfalt

Droga, którą idziemy od w/w to szosa! Normalna, asfaltowa droga, po której co prawda nie jeżdżą samochody (mają zakaz wjazdu), ale za to mnóstwo rodzin z małymi dziećmi oraz wózkami! Trasa jest lekka, łatwa i przyjemna. Widoki rewelacyjne. I tylko ten szczypiący mróz lekko przeszkadza.

spojrzenie na Vysoką Hole

Ponieważ w Polsce nie ma śniegu korzystamy z okazji i lepimy GIGANTYCZNEGO bałwanka z badylem w dłoni. Jak dzieci, jak dzieci ;-p

bałwanek

tradycyjna fotka moich butków- nie jest to lokowanie produktu

Po kilku godzinach drogi wreszcie stajemy na szczycie! Najwyższy szczyt Jeseników osiągnięty! Stojąca na szczycie wieża telewizyjna o  wysokości 145 m z nadajnikiem i wieżą widokową w wysokości 40 m  została wzniesiona w roku 1970 r.  Z wieży można przy ładnej pogodzie zobaczyć również Karkonosze oraz Wysokie Tatry. Niestety, nas pogoda nie rozpieszcza i szczyt otulony jest utrudniającą widoczność mgłą. Kilka zdjęć dokumentujących  historyczne wydarzenia (nasze zdobycie Pradziada) i szybko wchodzimy do środka. W wieży znajduje się restauracja, w której można zjeść ciepły posiłek i napić się czeskiego piwa oraz Kofoli (czeski przebój numer 1). Swój prowiant można spożyć na zewnątrz, co przy warunkach atmosferycznych wydaje nam się sporym poświęceniem. Zamawiamy więc herbatkę, która co prawda podana jest w wielkich, żółtych kubeczkach, ale temperaturę ma letnią! Rozczarowane trochę wizytą podbijamy nasze „żółte papiery” i oddajemy się narodowemu sportowi kobiet- plotkowaniu 🙂 Sącząć genialną Kofolę.

Praděd (1492 m npm)

jak widać

Po zasłużonym odpoczynku i małej integracji z resztą wycieczki dajemy się zapędzić przed budynek celem uwiecznienia naszych pełnych entuzjazmu i radości twarzyczek na zbiorowej foteczce! Sporo nas, prawda? Podobno tak licznej grupy w dziejach KTG nie było jeszcze 🙂

wszyscy cali i prawie nie zamarznięci

Droga ze szczytu zawsze mija szybko. I rzadko kiedy przerywana jest postojami. Nie wiem czy to perspektywa czekającego autokaru czy zbliżającego się zmroku, ale i tym razem nie było inaczej. Naszej trójce udało się przed ciemnościami dotrzeć do parkingu (ostatnie zejście prawie pionową ścianą- bezcenne!), gdzie w ciepełku oczekiwałyśmy z innymi przodownikami na resztę ekipy. Po rozlokowaniu się w pokojach, odświeżeniu i gorącej obiadokolacji zebraliśmy się wszyscy w winiarni pełniącej funkcję świetlicy. Rozpoczęła się nieoficjalna część imprezy, zwana popularnie integracją. Śmiechom, śpiewom i opowieściom nie było końca… aż do 2:00. Następnie spoczynek, bo czekał nas kolejny dzień w Jesenikach.

nie potrzeba komentarza 🙂

Wyjazd organizowany był przez Komisję Turystyki Górskiej, organ przy PTTK Odziale Wrocławski. Z ich inicjatywy powstała odznaka Korona Sudetów, skupiająca 22 najwyższe szczyty pasm i masywów górskich Sudetów (po stronie: polskiej, czeskiej i niemieckiej). Nie ma limitu czasowego w kwestii jej zdobycia, liczą się jedynie potwierdzenia gromadzone w książeczce, zwanej z racji koloru: „żółtymi papierami” (poza tym każdy kto chodzi pasjami w góry musi mieć coś z wariata). KTG jest również organizatorem wyjazdów z cyklu „Zdobywamy Koronę Sudetów”, „Sudety za miedzą” oraz „Góry za miedzą”.                             W 2012 r. z pewnych osobistych względów wycieczek z tego pierwszego cyklu nie będzie, natomiast planowane są trzy inne wyjazdy. Liczę, że na jedną z wycieczek na pewno się załapiemy, może się uda na więcej.                                                                                           Także chętnych zapraszam 🙂 Atmosfera jest bardzo fajna, a wyjazdy nie są drogie. Można przy okazji pojechać w miejsca, których odwiedzenia nie brało się w ogóle pod uwagę. Więcej informacji na ich stronie internetowej- KTG.

 TRASA: Karlov pod Pradědem – Velká kotlina – Vysoká hole – U Barborky – Praděd –
chata „Švýcárna” – Videlské sedlo (18 km + 900 m)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróżniczka, tropicielka szlaków, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Jesioniki- Pradziad (1492 m npm)

  1. Nivejka pisze:

    Lubię góry ale… 🙂

  2. Gusiook pisze:

    Super relacja! Pamiętam jak mi opowiadałaś…
    Odpisałam Ci na Fb 🙂

    • veritasanta pisze:

      W kwestii fb- odpisałam 😉
      Szkoda, że nie zapisałam sobie relacji od razu po powrocie, bo po kilku miesiąch emocje opadają i nie wszystko się pamięta. Ale polecam czeską stronę Sudetów- przepięknie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s