Kniaź Igor czyli powiało wielką kulturą

Żeby nie było, że ja tylko o książkach piszę dzisiaj będzie o… operze 🙂                                     Wybrałam się z kumpelą w niedzielę do Hali Stulecia na „Kniazia Igora”- monumentalne widowisko rosyjskiego neoromantyka Aleksandra Borodina.  Śmierć uniemożliwiła mu ukończenie operowego eposu, nad którym pracował 18 lat. Stąd pewnie libretto jest trochę niespójne, niedokończone. Nie jestem znawcą muzyki operowej, więc moja „recenzja” jest zdaniem laika, który zdał się na własne emocje. Więc proszę nie liczyć na prawdziwą krytykę bo krytykiem nie jestem.

źródło: strona Opery Wrocławskiej

Trochę wprowadzenia:  Putywie, rok 1185. Wielki Kniaź Igor rusza wraz ze swoim synem  na wojnę przeciw  Połowcom. W domu zostawia ukochaną żonę- Jarosławnę, którą oddaje pod opiekę bratu (Władysław, książe Halicki). Mimo mrocznego znaku- zaćmienia słońca- Kniaź planów nie zmienia. Żegna się żoną i na wojenkę.  Zostaje jednak pokonany i wzięty do niewoli razem z synem (trzeba było słuchać żony- przy. autorki). W tym czasie Jarosławna musi stawić czoła swojemu bratu, który zbuntowany próbuje przejąć władzę oraz rozpija i podburza męską część ludności. Osiąga sukces i zostaje obwołany nowym kniaziem. W tak zwanym międzyczasie pojmany do niewoli Igor nie potrafi pogodzić się z przegraną, marzy o wolności swojej oraz Rusi. Spać nie może, tuła się nocami po obozie Połowców i zawodzi.

źródło: strona Opery Wrocławskiej

Chan Konczak, który go pokonał będąc pod wrażeniem jego dokonań i odwagi nie traktuje Igora jak jeńca, ale gościa. Oferuje mu kobiety, wino, i śpiew. Mimo to Igor czuje się więźniem i planuje ucieczkę. Sytuację komplikuje miłość wzajemna córki chana- Konczakówny do syna kniazia- Władimira. Władimir nie potrafi zostawić Konczakówny, która aby powstrzymać ukochanego wszczyna alarm. Igorowi udaje się zbiec, Połowcy zatrzymują jednak Władymira i chcą jego śmierci. Chan widząc miłość córki daruje skazańcowi życie i zgadza się na jego związek z Konczakówną.          

źródło: strona Opery Wrocławskiej

W Putywiu Jarosławna nie potrafi pogodzić się ze śmiercią męża i prosi Dniepr o jego powrót (przepiękna, chwytająca za duszę pieśń). Nagle dostrzega dwóch jeźdźców. Nie może uwierzyć własnym oczom- jednym z nich okazuje się Igor- jej ukochany mąż. Małżonkowie padają sobie w ramiona. Lud wiwatuje na cześć swojego kniazia! KONIEC!

źródło: strona Opery Wrocławskiej

Tyle tytułem treści libretta. Wyszłam oczarowana rozmachem, kostiumami, choreografią a przede wszystkim głosami solistów. Rozczarowałam się jedynie główną rolą męską- Kniaziem Igorem, którego śpiewał  Bogusław Szynalski. Wydawało mi się, że w ogóle nie leżała mu ta partia. Zero emocji. Doszły do mnie słuchy, iż sława tego śpiewa dawno już przebrzmiała. Nie wiem, nie słyszałam go nigdy wcześniej więc nie mam odniesienia. Niedzielnym występem nie dał popisu swojego talentu. Momentami nie dało się go słychać (albo mam coś ze słuchem). Sytuacje ratowała  Anna Lichorowicz (Jarosławna)- genialna, pełna pasji, brawury. Jej emocje przechodzą na słuchacza- doskonale wyczuwa się jej złość, miłość, radość i rozpacz. Niesamowity głos!

źródło: strona Opery Wrocławskiej

 Podobnego zdania była również publiczność- zebrała największe, jak najbardziej, należne brawa.  Świetny byl również duet Władimir (Nikolay Dorozhkin) i Konczakówna (Jadwiga Postrożna)- miłość w ukryciu, rozdarcie między ojcem a ukochaną, zemsta za próbę porzucenia i ostatecznie szczęśliwe zakończenia- prawie jak u Szekspira (z wyjątkiem zakończenia :D). Znakomity w roli „czarnego charakteru”- księcia Halickiego był Alexey Antonom. Mocny, męski, ekspresyjny głos. Wszystko to, czego zabrakło panu Szynalskiemu.         

źródło: strona Opery Wrocławskiej

W oczach na długo zostanie mi choreografia pani Iriny Mazur. Jej zespół oraz wrocławski balet wykonali brawurowo każdy taniec, a już w szczególności słynne tańce połowieckie. Już tylko dla tych tańców warto wybrać się na Kniazia Igora. Pełne ognia, pasji i jednocześnie tęsknoty, umiłowanie piękna. Brak słów 🙂 Podczas tańców słysząc melodię chyba każdy (nawet nie będący znawcą opery) stwierdzi:                 „ja to znam!”.  Na koniec wspomnę o rewelacyjnej orkiestrze Opery Wrocławskiej, która pod batutą pani Ewy Michnik grała jak natchniona.             


Podsumowując: rewelacja! Powalające tańce połowieckie, bogata scenografia, świetna aranżacja muzyczna, znakomite głosy, trochę niespójna historia ale ze szczęśliwym zakończeniem. Tylko szkoda mi było, że wystawiono operę nie w Operze Wrocławskiej, a Hali Stulecia. Miało być megawidowisko a wyszło… normalnie.

też to znacie?:   tańce połowieckie                                                                                                   do obejrzenia:

P.S. Coś mi się porobiło z czcionką i dopóki jej nie opanuję będzie tak głupawo wygladała.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii melomanka, obserwatorka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Kniaź Igor czyli powiało wielką kulturą

  1. m pisze:

    Bardzo ciekawa recenzja, dzięki za ten wpis. I całkiem profesjonalnie napisana! Szukałem w internecie recenzji Kniazia Igora i wygląda na to, że Twoja to jedna z pierwszych.
    Wystąpiłem w przeszłości w dwóch superprodukcjach opery Wrocławskiej, w Otello i w Borysie Godunowie, więc z zainteresowaniem śledze każdy nowy spektakl.
    Pozdrowienia z Australii.

    • veritasanta pisze:

      To ja dziękuje za miłe słowa.I za nazwanie mojej opinii profesjonalną Zostanie Ci to policzone w niebie 😉
      Wystąpiłeś w roli śpiewaka, tancerza czy muzyka? „Otello” będzie na pewno grany w 2012 r. i się na niego wybieram- nie ma to jak kawał dobrej, krwawej tragedii 🙂
      Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję poczytać jakiś komentarz od Ciebie.
      Pozdrowienia

      • m pisze:

        Otello to piękna opera. A aria Desdemony w trzecim akcie, jeśli dobrze zaśpiewana, wyciśnie z Ciebie dużo łez, sama zobaczysz!
        A co do Twojego pytania, to w Otello i w Borysie śpiewałem w chórze. Dojeżdżałem z Poznania, gdzie pracowałem sobie w biurze a wieczorami śpiewałem w Operze Poznańskiej. Piękne czasy, ale się skończyły.
        Pozdrawiam.

        • veritasanta pisze:

          Czyżby żal za „dawnymi czasami”? 🙂
          Otello będzie u nas w lutym dopiero ale w ramach prezentu świątecznego dla siostry planuję wyjście w styczniu na „Carmen”. Uwielbia tą historie i muzykę ale jak dotąd nie miała okazji zobaczyć jej na deskach Opery. Myślę, że jej się spodoba 🙂
          A teraz śpiewasz gdzieś w Australii?
          Pozdrawiam

          • m pisze:

            Carmen na pewno bardzo się jej spodoba.
            Ja już nie zajmuje się muzyką. Trzy lata temu, tuż po przyjeździe do Australii zgłosiłem się do opery na przesłuchanie, ale no cóż nie udało się i od tej pory dałem sobie spokój. A znasz to powiedzenie: „Wiesz czym się różni muzyk od pizzy pepperoni? Tym, że pizza pepperoni wykarmi czteroosobową rodzinę”. Opera była dobra w „dawnych czasach” ale dzisiaj – no cóż inna bajka, żona i dziecko więc trzeba zająć się czymś co daje pieniądze.

  2. owcainblack pisze:

    Widzę, że nie tylko ja trafiłam na „Kniazia Igora” i w dodatku postanowiłam się uzewnętrznić 😉 Choć ja mam chyba nieco bardziej pozytywne odczucia, dla mnie było wprost idealnie. Ale może to dlatego, że „Kniaź Igor” to mój pierwszy raz z operą.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • veritasanta pisze:

      A kiedy byłaś na „Kniaziu”? 🙂 Może obsada była inna. Nie, ja też mam jak najbardziej pozytywne wrażenia i raczej powtórzy się moja przygoda z operą. Zwłaszcza, że 2012 całkiem nieźle się pod tym względem zapowiada.
      Dzięki za uzewnętrznienie się u mnie i pozdrawiam

      • owcainblack pisze:

        Wydaje mi się, że skład był ten sam, w końcu to duża impreza i chyba ciężko byłoby zaangażować tyle osób… Chociaż ja się nie znam 🙂
        Byłam 19 listopada, w tę sobotę.
        Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s