Afryka Basi

                                                                                                                 Basia Meder „Babcia w Afryce”  

Basia Meder „Babcia w pustyni i w puszczy”

Barbara Meder- Babcia Basia- to Polka mieszkająca na stałe w Australii. Jako pomysł na emeryturę znalazła podróżowanie. Zwiedziła prawie cały świat. Szczególnym uczuciem darzy Czarny Ląd. Dlatego też w marcu 2002 rozpoczęła samotną wędrówkę po kontynencie afrykańskim. W ciągu trzynastu miesięcy odwiedziła dwadzieścia krajów. Po drodze opisywała swoje przeżycia, które później stały się podstawą książek. Wojciech Cejrowski, który został jej wydawcą, ze względu na objętość, podzielił opowieść Babci Basi na dwa tomy: „Babcia w Afryce” prowadzi czytelnika z RPA do Malawi, gdzie  malaria przerywa podróż bohaterki.  Natomiast ,, Babcia w pustyni i w puszczy” jest powrotem do Afryki i kontynuacją podróży.

Podróż i odwaga Babci Basi robi ogromne wrażenie. Samotna biała kobieta, w „wieku babciowym”, przemierza Afrykę z uśmiechem, energią, radością przeżywania. Skora do zabawy z dzieciakami, uczestnictwa w zwyczajach i rytułach odwiedzanych tubylców- np. w Zimbabwe robi sobie afrykańskie warkoczyki, choć zdaje sobie sprawę, że na swoich króciutkich włosach warkoczyki przypominają antenki, w Suazi uczestniczy w dorocznym święcie Tańca Trzcin. Poznaje piękno natury-u wybrzeży RPA ma szansę zobaczyć „taniec delfinów”, przekrzyczeć szum wodospadu Victorii, zgłębić świat rafy koralowej w Mozambiku, wspiąć się na najstarsze i najwyższe wydmy świata. Nie robi tego „na pokaz”, jej chęć przeżywania wszystkiego jest autentyczna i dziecięco szczera, co często pomaga przełamać ostrożność afrykańczyków. Podróżowanie z Babcią Basią jest niesamowitym przeżyciem- nie sposób jej nie polubić.                                                                                         Ale jednak Afryka oczami Babci Basi nie jest tylko pięknym miejscem. Między wierszami można wyczytać o trudnych i smutnych sytuacjach (bieda, głód, nędza, oszustwa, napady, krwawe zamieszki). Jednakże autorka nie poświęca tym wydarzeniom zbyt dużo uwagi. Jakby nie chciała się rozpisywać o tym co przykre i szokujące. Ale przecież taka jest też Afryka- trudna, krwawa i bolesna. Przerażające przeżycia pod koniec wyprawy, które sprawiły, że  przerywa swoją podróż i długi czas nie może się z tego otrząsnąć, jeszcze mocniej uwidaczniają idealizowanie afrykańskiej przygody. Pokazują, że Afryka może być zarówno oszałamiająco piękna, jak i niebezpieczna. Nie wszyscy ludzie są przyjaźni, gościnni i otwarci, zdarzają się również oszuści, kłamcy czy wręcz bandyci. Ale kiedy już opadły emocje a wspomnienia zbladły, Babcia Basia pokonuje strach i wraca na Czarny Ląd, by zgodnie z planem dokończyć swoją „afrykańską przygodę”. I za to należy się jej ogromny szacunek. Oraz podziw.

Książka opatrzona jest niesamowitymi fotografiami, które dokumentują opowieść Babci Basi. Jak dla mnie brakowało podpisów, bo musiałam się domyślać kto i co jest na zdjęciach, a nie miałam pewności czy np.to jezioro jest tym wspomnianym wyżej. Nie zmienia to jednak odbioru przekazu fotografii- wyrywa się serce do tych miejsc.

Afryka Basi budzi w człowieku tęsknotę. Nie tylko za podróżą na Czarny Ląd, ale za porzuceniem spokojnego, bezpiecznego  życia i udaniem się w nieznane. Basia Meder nie tylko zachęca do poznania Afryki ale również do spełniania swoich pragnień. Jest znakomitym źródłem wiedzy o świecie i doskonale znana sporej grupie podróżników, którzy u niej szukają informacji, porad i wsparcia (m.in. Kinga Choszcz przed swoją wyprawą do Afryki kontaktowała się z Babcią Basią).

Czy się wybiorę do Afryki? Nie wiem, nie była ona nigdy celem moich fascynacji podróżniczych. Zainteresowanie podróżnicze ograniczało się zawsze do Egiptu (Sfinks), Maroka (Marakesz oraz góry Atlasu) i Tanzanii (Kilimandżaro), historyczne do przewrotów rewolucyjnych i apartheidu. Ale Czarny Ląd widziany oczami Babci Basi na długo zostanie w mojej pamięci. Polecam podrzucić pod Choinkę każdej mamie czy babci, by pokazać im, że życie na emeryturze nie musi być nudne i nieaktywne. Czasem to dopiero początek…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii czytelniczka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Afryka Basi

  1. Amisha pisze:

    Cudny blog – ledwo zajrzałam, a już mam ochotę zostać. Na pewno zostanę.

  2. Gusiook pisze:

    Zastanawiałam się nad tymi książkami. Po Twojej recenzji widzę, że watro sięgnąć:)
    Podziwiam takie osoby. Afryka też nigdy nie była na mojej liście podróżniczej, lecz po książce Kingi, zaczyna się to powoli zmieniać… Może pewnego dnia, kto wie?
    Dobrego wieczorku:)

    • veritasanta pisze:

      Warto, warto 🙂 Chocby po to, by się upewnić, że nawet w wieku emerytalnym można realizować swoją pasję. Pocieszające 🙂 A po książce „Prowadził nas los” zaczyna mi się w głowie rodzić trochę inny plan 🙂 Ale sama bym nie chciała go realizować.

      • Gusiook pisze:

        O proszę, a co to za plan?
        Ja akurat nie za bardzo lubię sama podróżować. wiem, że są takie osoby. Zresztą już chyba kiedyś o tym rozmawiałyśmy? 🙂
        Jak stoisz z czasem pod koniec przyszłego tygodnia? godziny przedpołudniowe wchodzą w grę?
        Miłego weekendu:)

        • veritasanta pisze:

          Plan pewnej podróży a jak nie wyjdzie to… kilku podróży 🙂 Z kimś jest bezpieczniej, taniej, ciekawiej i po prostu fajniej 🙂 Chociaż czasem samotny wypad w góry pozwala na zdystansowanie się do świata i problemów.
          Pod koniec tygodnia to piątek?A przedpołudniowe to 9 czy 11? 🙂
          Buziaki

  3. Taita pisze:

    Jestem 🙂

    Książek nie czytałam i chyba nieprędko wpadną mi w ręce. Uwielbiam jednak pozycje podróżnicze z tej serii – są kapitalne. Jestem wzrokowcem, więc z przyjemnością biorę do ręki książki wydane na ładnym papierze, w solidnej oprawie i wzbogacone o piękne zdjęcia. Seria „Poznaj świat” jest właśnie taka. W mojej biblioteczce mam dwie pozycje Cejrowskiego – bardzo lubię jego styl narracji.

    Trzymaj się ciepło 🙂

    • veritasanta pisze:

      Hej! Cejrowskiego jestem w stanie strawić jedynie w formie pisemnej 🙂 W wersji telewizyjnej jakoś mi nie podchodzi. Ale zdecydowanie podzielam jego zachwyt Ameryką Środkowo- Południową.
      Serię „Poznaj świat” poznałam jakis czas temu i również przypadła mi do gustu. Teraz bedę „katować” Fiedlera 🙂
      Buziaki i miło, że choć tematy Ci niepasujące to się odezwałaś 🙂

  4. Nivejka pisze:

    A ja owszem. Chciałabym:)

  5. Taita pisze:

    Ktoś mnie przycisnął do muru, więc nie miałam innego wyjścia 🙂

    O tak. Uwielbiam styl Cejrowskiego – chłonę go niesamowicie w formie pisanej, irytuje mnie natomiast jego maniera mówienia. Coś mnie drażni w jego sposobie ekspresji. Zdecydowanie wolę go czytać niż słuchać / oglądać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s