Afryka Kingi

Zabieram się za recenzję książek, które nie są fikcją literacką, nie powstały w głowie autorek, nie opierały się jedynie na informacjach zasłyszanych czy fantazji. Zrodziły się z marzeń, pragnień i wiary, że warto podążać za swoją pasją i poszukiwać nowych miejsc, smaków, zapachów, przeżyć. Niezależnie od tego jak się to poszukiwanie zakończy…

 Kinga Choszcz „Moja Afryka”

Po książkę sięgnęłam dzięki Gusiookowi. Kiedy mi o niej opowiedziała początkowo nic mnie nie zaintrygowało. Afryka nigdy nie była miejscem, które rozpala moją wyboraźnię i sprawia, że od razu przenoszę się tam myślami. Interesuje mnie pod względem  górskich wypadów i  zobaczenia piramid- banalnie, wiem 🙂  Po jakimś czasie książka wpadła mi w ręce a ja sobie skojarzyłam kim była Kinga. O Kindze Choszcz było głośno- dziewczyna, która ze swoim partnerem- Radkiem „Chopinem” przez 5 lat objechała cały świat – za co otrzymali „Kolosa” w kategorii „Podróż”. Niedługo po tym Kinga wyruszyła sama w wyśnioną podróż na Czarny Ląd. Oczywiście, autostopem. Mimo, iż wszyscy ją ostrzegają przed takim sposobem przemieszczania się i podkreślają, zwłaszcza Afrykańczycy, że na tym kontynencie nie można podróżować autostopem. Zwłaszcza samotna biała europejka. Ale Kinga udowadnia, że się da. Trzeba tylko umieć dostrzec okazję i mieć wiarę w ludzi. I właśnie ta wiara w dobro, piękno i przezwyciężanie trudności charakteryzuje Kingę.

Książka jest dziennikiem, nie do końca uporządkowanym, czasem zbyt powierzchownym, codziennym. A jednak czuć w nim zapach pustyni, smak afrykańskich owoców, orzeźwiający chłód wiatru, słychać śmiech dzieci i nawoływanie targujących się kobiet. Dzięki niej poznajemy afrykańską gościnność, prostotę życia i umiejętność czerpania radości  z drobiazgów a także niezwykłych podróżników, którzy podobnie jak Kinga pokochali  podróże i Afrykę. Cieszymy się, gdy spełnia się największe marzenie dziewczyny- podróż na białym wielbłądzie z Burkina Faso do Nigru. Jesteśmy pełni podziwu, gdy decyduje się wykupić małą dziewczynkę z niewoli, zawieźć ją do rodzinnej wioski i posłać do szkoły.         A wszystko to opatrzone jest mnóstwem fenomenalnych zdjęć zrobionych podczas tej podróży, które choć trochę przybliżają nam urodę Czarnego Lądu. Żeby jednak ją poznać trzeba się samemu wybrać na afrykański kontynent. Może szlakiem Kingi?

Kiedy zbliżałam się ku końcowi książki coraz mocniej ściskało mnie „w dołku”, wiedziałam, że przyjdzie mi pożegnać się nie tylko z afrykańską przygodą Kingi ale też i z nią samą. Kinga Choszcz zachorowała na malarię mózgową i zmarła w 2006 r. w Ghanie. Tam odbył się jej pogrzeb. Część prochów Kingi rozsypano nad oceanem, a urna z pozostałymi wróciła do kraju. Ale zostawiła po sobie mnóstwo przyjaciół, znajomych i ludzi na całym świecie, których zaraziła swoją pasją spełniania marzeń, realizacji pragnień i wiarą w dobro. Wiesz, że Kinga nie spakuje już plecaka, nie stanie z wyciągniętym kciukiem na zakurzonej drodze, nie zanotuje w swoim notesiku kolejnych wspomnień, nie podzieli się fotografiami na swojej stronce internetowej ale jej głód życia, poznania, zmierzenia się ze światem, fascynacja naturą i „freespirit” będą żywe w innych.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii czytelniczka, podróżniczka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Afryka Kingi

  1. Gusiook pisze:

    witaj:) tak , tak książka jest cudna! Kolejne zresztą też. Teraz jestem w trakcie czytania Prowadził nas los / Kinga & Chopin – zapowiada się nieźle.
    co ciekawego teraz czytasz?
    Dobrego dnia:))

    • veritasanta pisze:

      Hej! W kwestii książek autorstwa Kingi pisałam u Ciebie więc się nie będę powtarzać. Ale książką „Prowadził nas los” jestem oczarowana od momentu, gdy usłyszałam o niej (gdy Kinga i Chopin dostali „Kolosa”).
      Skończyłam „zacisze 13″ Olgi Rudnickiej- lekkie rozczarowanie po „Natalii 5″. A przede mną „Ostatni Templariusz”.
      No to kiedy się widzimy? „Syrenkę” już dopadłaś?

      • Gusiook pisze:

        Jestem pierwsza w kolejce! 😉 A Ty?
        jutro rano jedziemy na dwa dni w górki, kotlina kłodzka wita :)) także myślę, że w następny weekend będzie już łatwiej się spotkać. W tygodniu niestety nie ma na to szans, ze względu na nawał spraw:(

        • veritasanta pisze:

          Ja niestety 4 czy 5. Dlatego nadal liczę na Ciebie 🙂
          No i jak tam wyjazd się udał? Pogodę macie piękną choć trochę zimno jest. Ja się dziś wieczorem na operę wybieram 😀
          To wpisz mnie gdzieś w swoim terminarzu na przyszły weekend.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s