Olga Morawska „Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu”

   Olga Morawska „Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu”

Każdemu związanemu z górami i literaturą, tej Pani nie trzeba przedstawiać. Nie tylko jako żony wspaniałego himalaisty,  którego świat stracił w 2009 r. ale jako ciekawej pisarki.Aautorki, jak dotąd, dwóch udanych książek. Książek, które czyta się ze ściśniętym gardłem, chusteczkami pod ręką ale i uśmiechem, ciepłem w sercu.                                                                                         Druga opowieść Olgi traktuje, oczywiście, o górach-0 wspaniałych wspinaczach i emocjach ludzkich… ale od drugiej strony- tych, którzy zostają i czekają. Patrzą na zdjęcia z górskich wypraw wiedząc, że ten czas, który ich bliscy poświęcili na przekraczanie kolejnej granicy wytrzymałości mogli spędzić bezpieczniej, mądrzej i bardziej rodzinnie.                                                                                                                                Są to opowieści o znanych himalaistach oczami ich bliskich, czasem rozliczanie z tego jakimi byli rodzicami, partnerami, rodzeństwem czy dziećmi. Czasem przebijająca ze słów duma z ich osiągnięć a czasem próba odseparowania się od sławy zdobywcy szczytów górskich.       A przede wszystkim godzenie wszystkiego ze sobą, by zapewnić sobie trochę normalności i spokoju, bez wiecznego niepoju i strachu.                                                                                 Olga zdecydowała się na rozmowy- wywiady z ludźmi, którzy tak samo jak ona, stracili bliską osobę w walce z górą, jak i z tymi, których bliscy nadal mierzą się z górami. Dzielą się z nią niejako historią, której nie będzie jej dane przeżyć.

Widoczne jest emocjonalne podejście   do tych rozmów autorki, całkowicie inne od dziennikarskiego obiektywizmu. Jakby czerpała siły od swoich rozmówców, z ich słów, przeżyć, dzieląc się z nimi swoim bólem, rozpaczą ale i pięknymi wspomnieniami. Chyba najbardziej widać to w rozmowie z panią Anną Milewską- żoną zmarłego w 2000 r. Andrzeja Zawady. Obie panie sporo przeżyć łączy, sporo wzruszeń i wzajemnego zrozumienia. Empatia bijąca od pani Ani sprawia, że Olga staje się spokojniejsza, bardziej pogodzona ze swoim losem. O kilku przedstawionych postaciach trochę się zapomniało, więc tym bardziej wspomnienie ich to piękny hołd. Inni są bardziej znani, zwłaszcza ci, którzy nadal się wspinają, mimo całego bagażu złych doświadczeń i obaw swoich bliskich.                   Dosyć zaskakujące albo może i zrozumiałe jest całkowite odcięcie się od sławy i osiągnięć syna Jerzego Kukuczki, który swojego ojca zna jedynie z opowiadań i przekazów medialnych. Dla niego to postać obca, nieznajoma. Kiedy Kukuczka zginął jego syn- Wojtek był małym chłopcem. Jego życie potoczyło się inaczej niż ojca ale też dzięki temu nie musiał żyć w cieniu wielkiego Kukuczki.                                                                                                        Piękna, wzruszająca i trochę szalona jest wiara matki Wandy Rutkiewicz w to, że córka nie zginęła wtedy pod Kaczendzongą ale żyje nadal gdzieś w świecie mnichów i spokoju.

O tej książce mogę gadać godzinami ale nie tylko chodzi w niej o „gadanie”. Chodzi też o refleksje czy jest szaleństwem zgadzać się na życie na drugim planie, z człowiekiem, który swoje serce, duszę i życie oddał wielkiej pasji. O zastanowienie się, co życiu nadaje sens i czy pogoń za marzeniami jest warta poświęcienia wszystkiego. Bo w życiu najważniejsze jest, by zawsze był ktoś kto czeka i ktoś, kto jest wart tego czekania.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii czytelniczka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Olga Morawska „Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu”

  1. Gusiook pisze:

    cieszę się, że napisałaś o tej książce. tym bardziej po nią sięgnę, szczególnie, że już wcześniej miałam to w moich zamiarach czytelniczych.
    Po tym co napisałaś, odnoszę wrażenie, że dla Olgi ta książka mogłaby być formą autoterapii. Próbą zrozumienia i odnalezienia spokoju…
    eh, znów mnie ciągnie w góry. Trzeba wykorzystać piękną jesień. Jak z Twoim zdrówkiem? 🙂

    • veritasanta pisze:

      Tuż po przeczytaniu wiedziałam, że o niej napiszę. Zresztą opowiadam o niej każdemu kto chce słuchać więc to zrozumiałe, że się na blogu pojawił jej opis 😉
      Zdrowie na razie, tfu tfu odpukać, nie szwankuje. Z okiem coraz lepiej więc nie narzekam. A propo jesieni w górach to 15.-16.10 jadę w Jesioniki a tydzień później babski wypad w Broumovskie skaly (jak się uda obczaić dojazd). Może byłaś tam????

  2. varriora pisze:

    piękny opis, aż chce się sięgnąć po tę książkę 🙂

  3. i love your blog, i have it in my rss reader and always like new things coming up from it.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s