Każda gwiazda musi mieć swojego prześladowcę

„Mężczyzna prześladujący kobietę, która mu się podoba, nie przyjmuje odtrącenia do wiadomości. Za wszelką cenę stara się zyskać jej przychylość”.

Przeczytałam ostatnio artykuł o stalkerach, czyli po polsku: prześladowcach. O facetach (bo ok. 80% ofiar takich natrętów to kobiety), którzy nie rozumieją, że „nie” znaczy „NIE!”.  Stalking to ogólnie mówiąc nękanie mające na celu ograniczenie bezpieczeństwa, może przybierać formę przyjaźni, sympatii, zalotów a nawet miłości. Stalker, prześladowca, śledzi każdy krok swojej ofiary, zbiera na jej temat informacje- gdzie pracuje, w jakich godzinach bywa w domu, z kim się spotyka, co lubi robić w czasie wolnym, jakiej muzyki słucha, kontaktuje się a czasem nawet zaprzyjaźnia ze znajomymi ofiary, zbiera przedmioty związane z osobą prześladowaną. Zdradza objawy obsesji, nie przyjmuje do wiadomości odmowy, każdy najmniejszy odzew ze strony ofiary (nawet obelgi i prośby o zostawienie w spokoju) traktuje, jako chęć podtrzymanie kontaktu.

Zaczęłam myśleć o wszystkich historiach, które się przytrafiły moim koleżankom czy mnie. O wielbicielach, którzy nie przyjmowali informacji, że „możemy być tylko znajomymi”,  bombardowanie sms-ami, czasem nawet groźby samobójstwa, zasypywanie prezentami, nocne telefony bez odpowiedzi po drugiej strony i to poczucie bezsilności, osaczania, strach przed wyjściem z domu… W którym miejscu kończy się adorowanie a zaczyna nękanie?

Parę lat temu poznałam pewnego faceta, ponad 35-letniego mężczyznę. Poznaliśmy się podczas akcji soboty wielkanocnej, podczas której zbieraliśmy  w salce przykościelnej dary dla najuboższych z naszego terenu. Do mnie należało pakowanie w pudełka i torby, on to po skończeniu akcji miał rozwozić. W sumie nie zwróciłam na niego szczególnej uwagi- ot, jeden z kierowców- wolntariuszy. Ludzi było mnóstwo, w tym wielu moich znajomych. Byłam miła i grzeczna i tyle. Potem parę razy na siebie wpadaliśmy, z racji tego, że jego mama i moja moja Babcia są koleżankami i razem działają „w kościele”. A. był dla mnie kompletnie obcą osobą, widzianą kilka razy, zawsze w towarzystwie, nigdy na osobności. Raz przywiózł mnie i moją Mamuśkę z Wrocka do S., jak wracałam z uczelni. Zresztą wtedy całą drogę przespałam na tylnym siedzeniu. Co wiedziałam o nim? Że rozstał się z żoną, ma dziecko ale w sumie nie za bardzo mnie interesowały szczegóły z jego życia osobistego, gdzieś tam pracował, chyba jeździł TIR-ami i podobno przeszedł ciężką chorobę. I nagle, kilka lat później, pewnego pięknego, czerwcowego dnia, parę dni przed Bożym Ciałem, moja Babciunia przynosi mi dwie pękate koperty A-4. A. prosił, by mi to przekazała. Rzuciłam to na biurko i dopiero wieczorem się za to zabrałam. W miarę czytania robiło mi się coraz bardziej słabo… Jedna koperta zawierała rysunki młodej dziewczyny, setki rysunków. Druga coś w rodzaju listów- pamiętnika. Do tej dziewczyny. Do mnie. Przeraziło mnie to co pisał. Tak naprawdę nie miał o mnie żadnego pojęcia, nie znał mnie a układał sobie życie ze mną. Pisał o tym jacy będziemy szczęśliwi, gdzie będziemy mieszkać, jak będzie wyglądać nasz ślub. Co myśli, co czuł, gdy mnie spotykał, gdy mnie nie widział, co czuje, gdy wie, że czytam te słowa, że śni o mnie, widzi światło w moim pokoju i wie, że tam jestem. I czekam na niego…. Przez wszystko nie byłam w stanie przedrzeć. Scen z cyklu miłosnych czy wręcz erotycznych nie dałam rady czytać. Dałam to mojej Mamuśce. Nie chciałam działać pod wpływem impulsu, potrzebowałam rady. Kiedy przeczytała wszystko, co uroiło się w jego podświadomości, miała takie same zdanie, co ja- trzeba to przerwać. Schowałyśmy wszystko z powrotem do kopert i następnego dnia przekazałyśmy je Babci. Bez szczegółów opowiedziałyśmy jej co i jak, poprosiłam o oddanie kopert A., bez żadnego tłumaczenia. Kilka dni później Babcia powiedziała, że zgodnie z obietnicą, była u  A. i powiedziała, że ja jestem zajęta, mam narzeczonego i wychodze za mąż. Moja Babcia bywa czasem czortem 🙂 A. powiedział, że rozumie, ale i tak chce się ze mną spotkać, pogadać, bo może zmienię zdanie. Nie pomogły protesty mojej Babci. Wymyślił sobie, że w czasie procesji na Boże Ciało mnie znajdzie. Zaczęłam się bać. Normalnie, jak do tej pory każdy wieczór spędzałam poza domem, tak teraz nie chciałam nawet na chwilę wychodzić. Na procesję, jak co roku, musiałam iść. Poprosiłam kolegę, by się poświęcił i poszedł ze mną, jako mój „przyszły mąż”. Trochę się podśmiewywał z moich obaw ale co miał do stracenia, zgodził się. Całą drogę nerwowo się rozglądałam czy A. się gdzieś nie czai. Kiedy wracając z procesji poszliśmy na lody byłam trochę rozluźniona i wtedy pojawił się A. Stał po drugiej stronie ulicy i po prostu patrzył. Bez żadnego grymasu na twarzy, uśmiechu czy czegokolwiek. Stał i patrzył. Wierzcie mi, to było bardziej przerażające niż gdyby coś zrobił. Pokazałam go R., który zareagował odpowiednio- objął mnie ramieniem i zaczął mówić do ucha jakieś głupoty. A ja się miałam z tego śmiać. Starałam się na tamtego nie zwracać uwagi, więc nie wiem kiedy poszedł. Od Babci dowiedziałam się (a ona od jego mamy), że widział nas ale i tak wierzy, że jesteśmy sobie przeznaczeni. I będzie czekał…

Potem wyjechał gdzieś tam, a ja kilka miesięcy później wyprowadziłam się z S. Do dziś przechodzi mnie dreszcz, jak mam jechać odwiedzić Babcię. Żebym tylko nie wpadła na niego. Co takiego siedzi w głowie faceta, że nie przyjmuje informacji, że dziewczyna go spławiła, że nie chce go nawet znać?

Może nie jest to przykład na typowy „stalking”, bo nie było długotrwałego nękania, telefonów, sms-ów, osaczania, ale moje poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane. Podczas, gdy ja o nim przez wiele miesięcy (a nawet lat) nawet nie pomyślałam, on widział w wyboraźni mnie, nas razem i naszą przyszłość. Brrrr, nawet teraz przechodzą mnie ciarki, gdy o tym myślę. Matko Boska, przecież on przez LATA spisywał te swoje przemyślenia a ja sobie żyłam obok, kompletnie w nieświadomości.

No cóż, podobno każda gwiazda musi mieć swojego prześladowcę 😉 Głupi akcent ale po tylu latach już mogę się z tego śmiać… Trochę…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii obserwatorka, Wszystkie i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s