tropiki w J.G.

Od rana coś wisiało w powietrzu…

Żar lał się z nieba strumieniem nieprzerwanym, duchota zatykała w kratani, płuca ciężko chwytały nieliczne chłodne powiewy. Do pracy przyjechałam prosto z Wrocławia. Biała kawa (jedną dziennie mi wolno!) i omówienie spraw organizacyjnych po drodze to już poniedziałkowy rytuał. Tym razem przyszło nam wysłuchać historyjek Szefowej z piątkowej konferencji. Ciekawa ponoć była do momentu przybycia lekarza- harleyowca. Potem żenada… Ale jednego im zazdroszczę- kompletnego i szczegółowego zwiedzania Zamku Książ- od wieży poprzez wszystkie piętra na podziemiach i ogrodach kończąc…

Ale ja nie o wycieczkach miałam. W pracy mnóstwo zajęć, redagowania pism, tworzenia ugód, cesji i liczne telefony. A napięcie wzbudza projekt, który do końca maja miał być oddany do UMWD a do dziś trwają jego poprawki. Nic dziwnego, jak się dyrekcja nie chce zgodzić na ustępstwa…

Najpierw okazało się, że chyba zgubiłam klucze od Hacjendy. Nie miałam w torebce ani w torbie z laptopem, gdzie na ogół je chowam. Przeszukałam całe biurko i zaplecze, dzwoniłam nawet do Mamuśki i do A. Może zostawiłam w domu lub w Hacjendzie? Nie było! Diabeł ogonem nakrył… Ano nakrył, chusteczkami higienicznymi. Klucze znalazły się w torebce- wpadły do chusteczek i nie zwróciłam na to uwagi wyciągając z niej wszystko!

Po powrocie do Hacjendy musiałam uzupełnić dokumentację i zaczęłam szukać dowodu osobistego. W portfelu- nie ma, w torebce- nie ma, w terminarzu- nie ma, w kosmetyczce- nie ma, w kieszeni- nie ma. Jasny gwint, znowu!!! Przeszukałam całe apartamenta i usiadłam, by pomyśleć kiedy go ostatnio widziałam. No oczywiste, jak odbierałam wyniki prześwietlenia. Czyli może został w kopercie z płytką. Zadzwoniłam do domu i podałam namiary na płytkę. No i się znalazł 🙂 A ja przez trzy tygodnie jeździłam bez dokumentu tożsamości. No i do piątku go nie odzyskam.

Kurczę, co się ze mną dzieje? Roztrzepana jestem strasznie. Zawsze byłam trochę chaotyczna ale ostatnio to przekracza granice. Poszukiwania pomadki ochronnej to tradycja poranna! Telefon też potrafię gdzieś stajniaczyć. Zapominam co miałam zrobić, kupić czy zabrać z domu do J.G. W pracy zorganizowana po uszy, poza nią… porażka. Chyba muszę się porządnie wyspać…

A co do wiszenia w powietrzu… pierwszą poważną burzę mamy w J.G. Niebo pociemniało, zasnuło się chmurami, wiatr się wzmógł i zaczęło lać. Do tego doszły ogromniaste pioruny, aż oczy rażą i huk na pół Polski! I taką pogodę mamy mieć przez cały tydzień! Tropikalne burze- duszno, gorąco i błyskająco. I nawet ulewa nie pomaga- powietrze nagrzane, nie ułatwia oddychania.

Muszę zaraz otworzyć okno, mimo burzy, bo się uduszę z tej duchoty! Może mnie nie trzepnie piorun. Proszę trzymać kciuki! 🙂

I nurtuje mnie jedno pytanie- w co ja się jutro ubiorę???? 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „tropiki w J.G.

  1. Gusiook pisze:

    Świetny wpis, tzn. naprawdę wczułam się w Twoją sytuację. Fajnie to opisałaś 🙂 Taka duchota, to każdy traci głowę, hehe. 🙂
    Jedna kawa? Ja obecnie na 2-3 dziennie funkcjonuję. Inaczej coś nie da rady.
    Pozdrawiam w ten upalny wieczór 😉

    • veritasanta pisze:

      Po duchocie nie zostało śladu. Wczoraj całą noc lało i szyby nam w drzwiach balkonowych umyło 😉 Od rana chłodno i pochmurnie ale zaczęłam dostrzegać promienie słoneczne więc może jutro będzie OK.
      W wczoraj w Jelonce to padał GRAD! Mały bo mały i trwał 3 min ale był. Co za miejsce- upał, burze i grad w jednen dzień 🙂
      A kawy pić nie mogę więcej niż jedną bo mam braki magnezu. Jak uzupełnię to wrócę do większej dawki kawiusi.
      Pozdrowienia z widokiem na… Śnieżkę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s