Migracja wewnętrzna

Wg Wikipedii migracja wewnętrzna to przemieszczanie się ludności w granicach danej jednostki administracyjnej (miasto, gmina, województwo, etc.) lub politycznej (państwo).

Wobec takiej definicji jestem migrantką  i do tego zarobkową. W kwietniu, kiedy moja  zawodowa samoocena spadła poniżej przeciętnej, zadzwoniła moja była szefowa z propozycją pracy. Stanowisko podobne, lepiej płatne, ciekawe zajęcie, rozwijające i ze znaną ekipą (oprócz szefowej i mnie z byłego zespołu dwóch radców prawnych). Jedyną zmianą było miejsce wykonywania pracy i samodzielne znalezienie mieszkania w nowym miejscu. Nie zastanawiałam się zbyt długo- czasem trzeba zaryzykować. Dogadałam się z jedną radczynią (w sumie aplikantką jeszcze) i po wielu poszukiwaniach znalazłyśmy mieszkanie. I tak od 3-go maja mieszkam w Jeleniej Górze- Cieplicach. Mamy do dyspozycji dwupokojowe studio z aneksem kuchennym i łazienką w domku jednorodzinnym. Tzn. właściciele zajmują parter, na pierwszym i drugim piętrze są pokoje do wynajęcia- głównie dla turystów. Do swojej dyspozycji dostałyśmy pralkę i lodówkę. Nowe, bo Dżoana wpadła w oko Helmutkowi- naszemu gospodarzowi. Facet lubi młode, blond mężatki 🙂 Ma z 70 lat, problemy ze słuchem i jest bardzo nadgorliwy. Do tego jest albo spolszczonym Niemcem albo ma rodzinę w Niemczech. Dzisiaj mają gospodarze jechać do Niemiec na trzy tygodnie więc będzie względny spokój. Pilnuje nas niejaki Pan Krystian- tajemnicza postać, która mieszka na naszym piętrze i której nie miałyśmy okazji poznać. Ale istnieje podobno.

Pierwsze dni w pracy były trochę napięte- negocjacje odnośnie warunków pracy i płacy, nowe porządki szefowej, zmiany w funkcjonowaniu administracji. Pracownicy jeszcze nie do końca wiedzą jakie zmiany nastąpią, jak będzie wyglądała likwidacja i stworzenie nowej jednostki, boją się o swoje stanowiska a w stosunku do nas są mili i uczynni ale jednak nieufni. Nic dziwnego- każdy się obawia nowego. Od poniedziałku zacznę powoli wprowadzać zasady, które uzgodniłam z szefową. Oni nawet nie mają krzeseł do biurka- musiałyśmy złożyć dopiero zamówienie- czy wolnych komputerów- będziemy używały swoich, na podstawie umowy użyczenia. Zdecydowanie będzie ciekawie.

Trzymajcie kciuki bo czekają mnie trudne dni 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii obserwatorka, Wszystkie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Migracja wewnętrzna

  1. kot w butach pisze:

    Witam :-)) Trzymam kciuki za Twoją przeprowadzkę, doskonale wiem co masz na myśli. Mój K też zaryzykował. To trudny kawałek chleba, na pewno. Ale staramy się tłumaczyć sobie że to okazja do poznania nowych okolic (wiadomo, że więcej można poznać jak się mieszka w danym rejonie). A okolice Jeleniej Góry są super! No i w Karkonosze blisko 🙂
    Co teraz czytasz ciekawego?
    Pozdrawiam

    • veritasanta pisze:

      Dzięki za słowa otuchy 🙂 Przydają się, gdy człowiek ma chęć rzucić wszystko w cholerę i spakować się. Co prawda nie zostawiłam żadnej miłości we Wro więc jest mi łatwiej ale nie zawsze przeprowadzka i zmiana spełnia nasze oczekiwania. Na razie się nie poddaję i jest OK. A w Karkonosze zapraszam 🙂 Nawet swoje towarzystwo mogę zaproponować.
      A czytam Camillę Lackberg „Bękarta” i wsiąkłam 🙂
      Pozdrowionka

  2. kot w butach pisze:

    Witam 🙂
    Mój K rozmawiał z szefem i podobno ma dostać dalszą umowę, więc wakacje spędzimy pod Opolem. Z jednej strony fajnie, bo praca, trzeba ją szanować z drugiej to wciąż emigracja (choć na lokalną skalę), rozstanie, co tygodniowe podróże.
    Zobaczysz jak Ci się będzie pracowało. Może potem Kraków?
    Karkonosze bardzo chętnie :-)) W końcu z Opola to już nie tak daleko.
    Ja właśnie czytam Ulica tysiąca kwiatów i zaraz po tym będę czytać 3 i 4 część Lacberg, bo to nie moje książki i już naprawdę trzeba oddać. haha
    Pozdrawiam, przepraszam jeśli jakoś niestylistycznie piszę, wczoraj do północy robiłam projekt (bawię się już z nim 2 tygodnie).
    Ściskam

    • veritasanta pisze:

      Kraków to śliczne miasto, ciągle jestem pod wrażeniem Bazyliszka 🙂 Mogę następnym razem likwidować placówkę medyczną w Krakowie 😉 Chociaż my mamy „przydział” na dolnośląskie, jak na razie.
      A do Twojego miasta się wybieram w jakiś weekend, na przełomie lipca i sierpnia… może. Jak znajdę tani nocleg (może przez couchsurfing się uda) i dobre połączenie. Rozumiem, że mogę wtedy liczyć na Twoje przewodnictwo? 😉
      Cotygodniowe rozstania to nie taka straszna sprawa. Ludzie się rozstają na miesiące, dacie radę 🙂 W końcu od czego są telefony, maile i skype. Cudowny wynalazek- z moim byłym miałam przez skype’a kontakt, gdy był w Syrii.
      A w Karkonosze zapraszam, raz jeszcze 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s