„Czarny czwartek.Ballada o Janku Wiśniewskim”

Na początku było wydarzenie- 17 grudnia 1970 r. w drodze do pracy załoga „Stoczni Gdyńskiej” została ostrzelana. W rejonie przystanku SKM- ki został zastrzelony w trakcie starć Zbigniew Godlewski. Jego ciało jako „dowód mordu” zostało położne na drzwiach i niesione na czele pochodu przez główne ulice Gdyni pod siedzibę Miejskiej Rady Narodowej.

Potem była piosenka, autorstwa Krzysztofa Dowgiałło, z muzyką Mieczysława Cholewy. Autor nie znał nazwiska zamordowanego chłopca więc nazwał go Jankiem Wiśniewskim. Piosenka była później wiele razy wykorzystywana, również w filmach, m.in. „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy.

I stała się podstawą filmu Antoniego Krauze „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Parę tygodni temu wybrałam się na niego do kina. Starałam się nie czytać żadnych recenzji aby podejść do filmu bez echa cudzych opinii. Wyszłam z kina z mieszanymi uczuciami…

Film ten powinien obejrzeć każdy młody człowiek w Polsce. Mam nadzieję, że ten obraz utkwi w głowach wielu ludzi, bo nie chcemy mieć powtórki z kolejnego „Czarnego czwartku” i Grudnia 70. „Czarny czwartek”  to największa i najbardziej oczekiwana polska produkcja filmowa ostatnich lat. Antoni Krauze przypomina jedną z najmroczniejszych kart z historii PRL – masakrę robotników na Wybrzeżu, podczas której zginęło kilkadziesiąt osób, a ponad tysiąc zostało rannych. Atutami filmu jest widowiskowa akcja i rozmach inscenizacyjny.

Ogólnie film jest strasznie chaotyczny. Miesza się w nim historia pewnej rodziny, która nie zdawała sobie do końca sprawy co się dzieje i dlaczego, z relacją z wydarzeń, które miały miejsce na ulicach najpierw Gdańska potem i Gdyni. Dokładamy do tego portret ówczesnej władzy i traktowanie obywateli przez służby milicyjne. I wszystkie wątki są ważne, ciekawe opowiedziane, każdy zasługuje na uwagę i osobne potraktowanie. Ale nie udało się ich skutecznie scalić w jeden składny obraz. Miałam wrażenie strasznego chaosu, jakby scenarzyści wrzucili wszystkie sceny do jednego worka, potrząsnęli i ułożyli według kolejności losowania (byle się zgadzało wg dat).

Dramat rodziny był przerażający. Szczęśliwa rodzinka z trójką dzieci, praca stoczniowca, nowe mieszkanie w bloku (z lokatorem- marynarzem, żeby nie było zbyt różowo), która zmaga się z szarą codziennością ale mają siebie więc dają sobie nawzajem siłę. I nagle mąż nie wraca z pracy, żona dowiaduje się od znajomego o wypadku i pobycie w szpitalu (kłamstwo kolegi ze stoczni, który nie miał odwagi powiedzieć prawdy). Próby dostania się do szpitala w Redłowie, zobaczenie z mężem… I nagle przychodzi informacja- mąż nie żyje. Nie do końca wyjawiają prawdę o przyczynie śmierci. Oficjalnie umarł na stole operacyjnym (pytanie- przecież miał ranną nogę więc po co operacja?). Nocne i w tajemnicy chowanie mężczyzny, który był mężem, ojcem, bratem, stoczniowcem, Polakiem, ofiarą zamieszek.

Wątek wydarzeń na ulicach, począwszy od strzelaniny w stoczni poprzez marsz ulicami Gdyni aż po jej koniec przed budynkiem Miejskiej Rady Narodowej był wstrząsający. Przeplatany archiwalnymi materiałami dał nam wyraz autentyczności opowiadanej historii. Kurczę, nie dało. Zabrakło dystansu, chłodnego obiektywizmu reportera. Zbyt dużo było w tej wizji takiego polskiego wydumania, patetyczności i martyrologi. Gdyby zrobić to w formie paradokumentalnej relacji wyszłoby bardziej autentycznie, porażająco i wstrząsająco. Jako osoba związana częściowo z Gdynią, nasiąknięta historią wydarzeń Grudnia 1970 r., stojąca pod pomnikiem Ofiar czekałam na ten wątek. I wyszłam rozczarowana. Gdyby nie widok morza z Kamiennej Góry i budynek Dowództwa Marynarki Wojennej…

Najsilniejszą stroną filmu był, o dziwo, wątek polityczny. Piotr Fronczewski (Zenon Kliszko) genialny- zimny cynik, który wypowiada znamienne słowa: „Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela”. Uwielbiam jego głos. I Wojciech Pszoniak- dla mnie majstersztyk. Jego Gomułka jest żywy i poruszający, rozdarty człowiek, który w obawie przed utratą stanowiska podjął decyzję o strzelaniu do ludzi ostrą bronią (w przeciwności do tej użytej w Gdańsku). Były to dwie, epizodyczne role ale gdyby nie one film byłby o wiele gorzej oceniany.

Słowa uznania należą się też dla pani Marty Honzatko, która zmierzyła się z autentyczną postacią- Stefanią Drywą. I dała radę.

Podsumowując miało być tak pięknie. Wstrząsające wydarzenia, których echo odbija się do dziś. Wydarzenia, które nadal są żywe i wywołują fale różnych reakcji. Niestety, reżyser do spółki ze scenarzystami nie podołali zadaniu. Górę wzięły patriotyczne nuty, patetyczny nastrój bez którego nie ma polskiego filmu historycznego. Jakby nawet twórców kinematografii polskiej więziły jakieś ograniczenia. Szkoda, że tym razem było tak samo a film „Czarny czwartek”, miejscami naprawdę dobry, stał się kolejnym dowodem na to, że nie ma posiadamy umiejętności zrobienia polskiego dobrego filmu opartego na wydarzeniach historycznych. Gdyby ten film obejrzał ktoś kto nie zna historii Polski nie miałby pojęcia o co w ogóle chodziło.

Na koniec jeden z niewielu atutów filmu- piosenka „Ballada o Janku Wiśniewskim” w wykonaniu Kazika Staszewskiego i Michała Lorenca – wersja instrumentalna i pełna emocji, którą można usłyszeć w kinach.

Ballada o Janku Wiśniewskim

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii czytelniczka, Wszystkie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Czarny czwartek.Ballada o Janku Wiśniewskim”

  1. Nivejka pisze:

    Chyba więcej się spodziewałam po tym filmie. Mimo wszystko obejrzę:)

  2. verita pisze:

    Jak najbardziej obejrzyj. Będziesz miała wyrobioną opinię, którą chętnie poznam. Mojej koleżance film się podobał i nie rozumiała skąd mój negatyw. Co człowiek to opinia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s